Internet

Snapchat versus Instagram i Messenger – czy wprowadzenie tej samej funkcjonalności uśmierci Snapchata?

Na początku sierpnia ubiegłego roku pojawiła się długo wyczekiwana aktualizacja Instagrama, znana jako „Instagram Stories”. Funkcja ta praktycznie nie różni się od tego, co oferuje Snapchat i przez to stała się przedmiotem debaty czy serwis ten przegra w walce z Instagramem o rząd dusz. 

Nawiasem mówiąc, sam prezes Instagrama, Kevin Systrom przyznaje, że ta funkcja jest plagiatem Snapchata i liczy, że dzięki niej uda się przejąć aktywnych użytkowników konkurencyjnego serwisu, których obecnie jest 30 milionów.

Co jednak do powiedzenia mają w tej kwestii sami użytkownicy? W chwili obecnej mają do dyspozycji dwie, a nawet trzy aplikacje (wliczając Messenger Day), które zajmują pamięć ich telefonów, a funkcjonalnie różniące się w minimalnym stopniu. Zarówno Snapchat jak i Instagram celują w grupę młodych millenialsów (12-25 lat). Róznica polega na tym, że Snapchat od początku obrał sobie ich za cel, Instagram z kolei, lepiej komunikował się z osobami powyżej 24 roku życia i próbuje obecnie wypełnić lukę kalkując swojego konkurenta.

Badania przeprowadzone na grupie 30 tysięcy użytkowników obu aplikacji pokazały, że dwie trzecie użytkowników woli pozostać przy Snapchacie. W dużej mierze serwis ten zaskarbił sobie grono najmłodszych użytkowników, mówi ich językiem, a oni sami twierdzą, że większość ich znajomych ma konto na Snapchacie, podczas gdy na Instagramie już niekoniecznie. Dochodzi do tego kwestia funkcji dodatkowych – „filtrów”, które pozwalają nałożyć na sylwetki nagrywanych osób zabawne, kreskówkowe motywy oraz geotagowania. Opcje te szczególnie przypadły do gustu młodym użytkownikom Snapchata, gdyż są wskazywane, jako główna przewaga serwisu nad konkurencją.

Snapchat dodatkowo uważany jest za lepszą aplikację, jeśli chodzi o robienie tzw. „selfie”. Według jego użytkowników, funkcje filtra pozwalają upiększyć twarz w takim samym stopniu, jak gdyby poddać nasze zdjęcie profesjonalnej obróbce w Photoshopie. Możliwość podziału znajomych na grupy jest dodatkowym i pożądanym narzędziem pozwalającym na kontrolę prywatności. Dzięki temu możemy pozwolić sobie na publikację szalonych scen z klubu, bez ryzyka szafowania wizerunkiem po całym internecie.

Jak widać, Snapchatowi udało się zbudować rzeszę ambasadorów, co poważnie umocniło jego pozycję w obliczu konkurencji. Choć obrana przez niego grupa docelowa uważana jest za kapryśną, szereg funkcji skrojonych na miarę millenialsów odróżnia ten serwis od pozostałych i gwarantuje mu grono stałych użytkowników. Wygląda na to, że obie marki wyrabiają sobie odrębne nisze, choć nigdy nie wiadomo, kto jak daleko się posunie, chcąc pozyskać fragment należący do przeciwnika. W związku z tym, że nie zaobserwowano jeszcze znaczącej migracji pomiędzy serwisami, za wcześnie jest, aby wieszczyć rychły koniec Snapchata. Z pewnością walka między Dawidem a Goliatem dopiero się rozpoczyna. Miejmy nadzieję, że będzie się odbywać z korzyścią dla użytkownika końcowego, licząc, że serwisy będą oferować coraz ciekawsze funkcje i stosownie wyższy standard i komfort korzystania z obu aplikacji.